środa, 25 marca 2015

Różowy olej do 2T


Temperatury coraz wyższe więc i chęci do pracy więcej. Kolejne części odebrane, zakupione lakiery więc czas pomyśleć o przygotowaniu Vespy do lakierowania. Nowa właścicielka postawiła na kolor miętowy i bardzo nas rozbawiła tekstem że nie będzie jeździć na różowym oleju (2T) tylko niebieskim bo różowy do miętowego nie pasuje :)


 Pierwsze przymiarki do jazdy na nowym sprzęcie.





Silnik dla testów włożyliśmy do innej ramy. Z dobrych wiadomości - odpala, jeździ. Zła wiadomość- selektor biegów jest za bardzo zużyty - zestaw naprawczy już w drodze.

Przy okazji czyścimy pozostałe elementy ze starych warst farby - powyżej efekt zastosowania Paint Removera. Pieni się, dymi, śmierdzi ale działa.

czwartek, 26 lutego 2015

Dzieje się, oj dzieje

Z dalekiego niemcowa dotarła do nas za pośrednictwem firmy Skuter Centrum pierwsza paczka z gratami.
 A w paczce między innymi lubiany przez nas wydech SIP ROAD 2.0 :)

 Więc prace ponownie nabrały tempa.


 I silnik powoli zaczyna przypominać silnik :)
W międzyczasie rama, boczki i pozostałe elementy wróciły z piaskowania i zostały pokryte pierwszą warstwą podkładu. Blachy okazało się są w doskonałym stanie, pracy przy nich nie będzie dużo - zaoszczędzimy na szpachli. Papiery ścierne w dłoń i do dzieła !

czwartek, 29 stycznia 2015

Przyszedł czas na Zieloną!

Zielony PX jest krok bliżej reinkarnacji. Przypomnijmy sobie, jak wyglądał kiedy przyjechał sobie ze Stolycy:


Trochę czasu minęło, ale na każdego przychodzi właściwy moment. Zielona przygotowana do rozbiórki:





Silnik wymyty, kartery naprawione, czas uzbroić w nowe łożyska:




Budę trzeba rozebrać do ostatniej śrubki przed zerwaniem zielonego lakieru. Jak widać, ciężka to praca.





Podsumowując: Vespa zamieniła się w trzy skrzynki z częściami. Jest (prawie, bo jeszcze trzeba zerwać podłogę) gotowa do piaskowania. 
Za to skrzynka z częściami do silnika zaczyna świecić pustkami - to dobry znak, czyli serce Vespy będzie niedługo gotowe do pracy.  


wtorek, 9 grudnia 2014

Mikołaje na Vespach

Pogoda iście niegrudniowa, więc w sobotę siódmego grudnia pojawiliśmy się na Skwerze Kościuszki, aby wziąć udział w wielkiej paradzie - przejeździe Mikołajów na Motocyklach ulicami Trójmiasta, w bardzo szlachetnym celu - pomocy dzieciom. Maszyn było zatrzęsienie, choć akurat Vespy można było zliczyć na palcach póltorej ręki.
Atmosfera super, pogoda jak już wspomniałem przypominała raczej wczesną wiosnę, a nie początek złej zimy. Tegoroczną edycję Mikołajów zaliczyć można do wyjątkowo udanych.










poniedziałek, 14 kwietnia 2014

PK50 Automatica - a jednak się da....



Nietypowa usterka Vespy PK50 XL2 Automatica zmusiły jej właściciela do stawienia się w VGO. Skuter nie wkręcał się na wysokie obroty i gasł, gdy usiadł ktoś z tyłu na fotelu.

Ta druga usterka wyglądał mniej więcej tak:

Diagnoza (trafna!!!) została postawiona szybko : zwarcie w instalacji. Znalezienie usterki i naprawa nie zajęły wiele czasu. Gorzej z tą  pierwszą.

Z relacji kolegi wynikało, że już ktoś przed nami próbował to naprawiać ale z marnym skutkiem, więc przy okazji postanowiliśmy po poprzednikach posprzątać w skuterze i przywrócić wszystko do ładu.
Po kolei: zmieniliśmy dyszę w gaźniku na właściwą bo ktoś postanowił wsadzić taką wielką że chyba czołg T-34 takiej nie miał, filterek paliwa w gaźniku był właściwie już tylko strzępkiem filtra - wsadziliśmy nowy, wymieniliśmy pęknięty przewód paliwowy, pod elektrownią simering też nadawał się do śmieci więc tam się tez udał. No ale oczywiście problemu to nie rozwiązało. W dłonie poszły bardziej zaawansowane narzędzia - lampa strobowa i omomierz. BINGO !!Lampa pokazała, że nie iskra nie powstaje regularnie, zaś pomiar rezystancji czujnika halla wykazał 103 omh zamiast katalogowego 110 +/- 3. Zakupy na skuter-centrum, lutowanie, składanie i Vespa śmiga z zawrotną prędkością 55 km/h.





Przy okazji tej naprawy po raz kolejny zadajemy kłam twierdzeniu że Vespa PK Automatica jest nienaprawialna, a wszystkim którzy tak twierdzą będziemy obcinali języki.

poniedziałek, 7 października 2013

T5 - It's alive!

 

 
Po dziesięcioletniej przerwie silnik naszej T5 obudził się do życia. Remont trwał długo, na każdym kroku napotykaliśmy  problemy, głównie  wynikające z fantazji poprzedniego właściciela. 
Pierwsze,  z czym musieliśmy się zmierzyć to połamane pierścienie tłokowe. Jak już wspominałem, kit Pinasco 165 do Vespy T5 już jest od lat nieprodukowany, zakup dedykowanych pierścieni również nie jest możliwy.
Okazało się, że pierścienie z kitu Pinasco 177 dla Vespy PX  mają takie same wymiary i na oko taką samą budowę. Zaryzykowaliśmy. Udało się.

Następny opad szczęki przyniosła rozbiórka skrzyni biegów. Zamiast jednej z przekładek pomiędzy trybami na wałku zdawczym widniał sporej wielkości cybant. Czyżby rozwiązanie problemu wypadających biegów wskutek zużytego krzyżaka?

Następny kłopot to kopka, a właściwie jej brak. Zamiast całego mechanizmu - czyli półksiężyca, sprężyny i dźwigni była tylko zakorkowana gumą dziura. Ale to nie było najgorsze. Ktoś, chyba po to żeby było łatwiej otwór uszczelnić, popełnił niesłychaną zbrodnię: uciął karter silnika w miejscu gdzie wychodzi wałek półksiężyca. Trzeba było poświęcić leżący w garażu karter po Cosie 125 i tak oto mamy pierwszą udaną transplantację pomiędzy kozą i tepiątką.

No ale to wszytko już za nami. Silnik działa. Pozostało podpiąć wszystkie linki i już wkrótce relacja z pierwszej jazdy. Stay tuned!


 Kilka fotek z  remontu:

Wydech po wypaleniu i malowaniu
 
Polerowanie wału
  
 
Grzanie karterów przed montażem łożysk
 

    
 
Cięcie starej bieżni łożyska...
 

... w celu jej demontażu.