czwartek, 29 stycznia 2015

Przyszedł czas na Zieloną!

Zielony PX jest krok bliżej reinkarnacji. Przypomnijmy sobie, jak wyglądał kiedy przyjechał sobie ze Stolycy:


Trochę czasu minęło, ale na każdego przychodzi właściwy moment. Zielona przygotowana do rozbiórki:





Silnik wymyty, kartery naprawione, czas uzbroić w nowe łożyska:




Budę trzeba rozebrać do ostatniej śrubki przed zerwaniem zielonego lakieru. Jak widać, ciężka to praca.





Podsumowując: Vespa zamieniła się w trzy skrzynki z częściami. Jest (prawie, bo jeszcze trzeba zerwać podłogę) gotowa do piaskowania. 
Za to skrzynka z częściami do silnika zaczyna świecić pustkami - to dobry znak, czyli serce Vespy będzie niedługo gotowe do pracy.  


wtorek, 9 grudnia 2014

Mikołaje na Vespach

Pogoda iście niegrudniowa, więc w sobotę siódmego grudnia pojawiliśmy się na Skwerze Kościuszki, aby wziąć udział w wielkiej paradzie - przejeździe Mikołajów na Motocyklach ulicami Trójmiasta, w bardzo szlachetnym celu - pomocy dzieciom. Maszyn było zatrzęsienie, choć akurat Vespy można było zliczyć na palcach póltorej ręki.
Atmosfera super, pogoda jak już wspomniałem przypominała raczej wczesną wiosnę, a nie początek złej zimy. Tegoroczną edycję Mikołajów zaliczyć można do wyjątkowo udanych.










poniedziałek, 14 kwietnia 2014

PK50 Automatica - a jednak się da....



Nietypowa usterka Vespy PK50 XL2 Automatica zmusiły jej właściciela do stawienia się w VGO. Skuter nie wkręcał się na wysokie obroty i gasł, gdy usiadł ktoś z tyłu na fotelu.

Ta druga usterka wyglądał mniej więcej tak:

Diagnoza (trafna!!!) została postawiona szybko : zwarcie w instalacji. Znalezienie usterki i naprawa nie zajęły wiele czasu. Gorzej z tą  pierwszą.

Z relacji kolegi wynikało, że już ktoś przed nami próbował to naprawiać ale z marnym skutkiem, więc przy okazji postanowiliśmy po poprzednikach posprzątać w skuterze i przywrócić wszystko do ładu.
Po kolei: zmieniliśmy dyszę w gaźniku na właściwą bo ktoś postanowił wsadzić taką wielką że chyba czołg T-34 takiej nie miał, filterek paliwa w gaźniku był właściwie już tylko strzępkiem filtra - wsadziliśmy nowy, wymieniliśmy pęknięty przewód paliwowy, pod elektrownią simering też nadawał się do śmieci więc tam się tez udał. No ale oczywiście problemu to nie rozwiązało. W dłonie poszły bardziej zaawansowane narzędzia - lampa strobowa i omomierz. BINGO !!Lampa pokazała, że nie iskra nie powstaje regularnie, zaś pomiar rezystancji czujnika halla wykazał 103 omh zamiast katalogowego 110 +/- 3. Zakupy na skuter-centrum, lutowanie, składanie i Vespa śmiga z zawrotną prędkością 55 km/h.





Przy okazji tej naprawy po raz kolejny zadajemy kłam twierdzeniu że Vespa PK Automatica jest nienaprawialna, a wszystkim którzy tak twierdzą będziemy obcinali języki.

poniedziałek, 7 października 2013

T5 - It's alive!

 

 
Po dziesięcioletniej przerwie silnik naszej T5 obudził się do życia. Remont trwał długo, na każdym kroku napotykaliśmy  problemy, głównie  wynikające z fantazji poprzedniego właściciela. 
Pierwsze,  z czym musieliśmy się zmierzyć to połamane pierścienie tłokowe. Jak już wspominałem, kit Pinasco 165 do Vespy T5 już jest od lat nieprodukowany, zakup dedykowanych pierścieni również nie jest możliwy.
Okazało się, że pierścienie z kitu Pinasco 177 dla Vespy PX  mają takie same wymiary i na oko taką samą budowę. Zaryzykowaliśmy. Udało się.

Następny opad szczęki przyniosła rozbiórka skrzyni biegów. Zamiast jednej z przekładek pomiędzy trybami na wałku zdawczym widniał sporej wielkości cybant. Czyżby rozwiązanie problemu wypadających biegów wskutek zużytego krzyżaka?

Następny kłopot to kopka, a właściwie jej brak. Zamiast całego mechanizmu - czyli półksiężyca, sprężyny i dźwigni była tylko zakorkowana gumą dziura. Ale to nie było najgorsze. Ktoś, chyba po to żeby było łatwiej otwór uszczelnić, popełnił niesłychaną zbrodnię: uciął karter silnika w miejscu gdzie wychodzi wałek półksiężyca. Trzeba było poświęcić leżący w garażu karter po Cosie 125 i tak oto mamy pierwszą udaną transplantację pomiędzy kozą i tepiątką.

No ale to wszytko już za nami. Silnik działa. Pozostało podpiąć wszystkie linki i już wkrótce relacja z pierwszej jazdy. Stay tuned!


 Kilka fotek z  remontu:

Wydech po wypaleniu i malowaniu
 
Polerowanie wału
  
 
Grzanie karterów przed montażem łożysk
 

    
 
Cięcie starej bieżni łożyska...
 

... w celu jej demontażu.









piątek, 23 sierpnia 2013

LML Star 200 4t

Wpadła do naszego garażu na lekki tjuning nietypowa, kontrowersyjna maszyna: LML w klasycznej budzie PXa, ale z niezwykłym jak tę linię silnikiem, 200 centymetrowym czterosuwem. Nasze zadanie: odmalować, wstawić kit tuningowy, gaźnik i wydech. Do roboty!

Przed naszym malowaniem był w klasycznym czarnym kolorze.

Tak mniej więcej wyglądał zanim się za niego zabraliśmy

Do projektu malowania podchodziliśmy nieco sceptycznie, ale (przynajmniej naszym niezwykle skromnym zdaniem) efekt jest super, dodał LMLowi lekkości i życia.




Brudnobiało-czarny efekt końcowy

No to przejdźmy do tego, co siedzi pod boczkiem. Praca niestety nie jak tak fajna jak przy klasycznym vespowym silniku, gdzie do wszystkiego jest super dostęp, a ilość śrubek po kompletnej rozbiórce silnika jest mniej więcej połowę mniejsza niż w LMLu po zdjęciu samego cylindra...

Oto, co zostało zamontowane:





Jaki efekt? Pojemność została zwiększona jedynie o około 10 procent, ale w zestawie z dedykowanym gaźnikiem i wydechem różnica w przyspieszeniu  i kulturze pracy jest niesamowita. Inżynierowie z Polini zrobili kawał dobrej roboty. No i my też, ładując to do LMLa.

środa, 21 sierpnia 2013

Vespa PK50XL2 Automatica



























A tak wyglądamy razem przy pracy :)

Zdjęcie przedstawia ostatni etap prac nad pewną Vespą, przez większość Vespiarzy uważaną za nienaprawialną - nam się udało. Ilość prac wykonanych przy tym skuterku była ogromna i pewnie niejeden mechanik by sobie dał z nią spokój; my jednak ambitnie przywróciliśmy ją na drogi.

Oto co jej dolegało:
1. Krzywa laga - wymieniona.
2. Baaardzo ciężko odpalała. Uszkodzony kranik paliwowy, przewiecony na wylot gaźnik i brak dyszy w gaźniku. Porwana uszczelka pod gaźnikiem.
3.Jak już odpaliła, to wchodziła na bardzo wysokie obroty - uszkodzony uszczelniacz wału.
4. Uszkodzony cewkomoduł. Raz jest iskra, a raz nie.

To tylko jej  główne  kłopoty. Drobiazgów było więcej, ale nie chcemy o tym pamiętać...

Po uporaniu się z tymi usterkami przyszedł czas na najlepsze: po włączeniu świateł obroty, a więc i prędkość maksymalna spadała mniej więcej o połowę. Czyli w tym przypadku z 48 km/h do około 25. Niedopuszczalne, żeby joggingowcy wyprzedzali skuter, więc do roboty.
 Dosłownie wszystkie elementy instalacji elektrycznej, włącznie z główną wiązką kabli zostały sprawdzone. Wszystko niby w porządku. No, ale w końcu winny został odnaleziony: stator. Część unikalna w skali światowej, ale udało nam się taki zdobyć. I automatica pomyka...

photo by Filip "Psztyk"