Bliskość garażu wpłynęła na zawrotne tempo kompletowania Vespiny. Miło popatrzeć, jak kartony z częściami robią się puste. Kierunkowskazy, światła, elektryka, boczki, linki, schowek, kaskada - są na swoich miejscach.
Poskładanie wszystkich kabelków pod czachą to była niezła burza mózgów, jest ich tam z piętnaście, a kilku brakowało. Dzięki kuntakinte z VCP, który podrzucił zdjęcia jakoś poszło. Trochę życia wstąpiło w Vespinkę, bo (prawie) działają kierunkowskazy i światła postojowe. Poprawność złożenia reszty elektryki wyjdzie po podłączeniu silnika.
Ciekawa sprawa z kierunkowskazami. W oryginale (na wszystkch schematach, do którch dotarłem) jest przerywacz/przekaźnik trzypinowy. Instalacja też jest na to przygotowana. W kartonie z częściami leżał sobie natomiast przerywacz z dwoma pinami. Zagadka.
Koncepcja jest taka, że kiedyś, kiedyś Vespa była z inną czachą, bez kontrolki migaczy. Potem ktoś kupił nową czachę, z kontrolką, ale jej nie podłączył, bo nie miał trzeciego pina na przerywaczu. Już myślałem, że czeka mnie wydatek 15 euro na nowy przerywacz ze Scooter Center, ale okazało się że przerywacz z Allegro za 10 PLN działa równie dobrze:)
Ale to nie koniec historii kierunkowskazów. Mianowicie działają trzy. Lewy przedni nie. Kolejna zagadka, bo żarówka sprawna i napięcie dochodzi do oprawki. Czyli wszystko dobrze, ale nie działa. Cóż, będziemy myśleć.
Pozostało: montaż zbiornika, siedzenia, kół, tylnego amortyzatora, wydechu i silnika. Jak dobrze pójdzie, to w okolicach soboty PIERWSZA JAZDA.
czwartek, 21 kwietnia 2011
wtorek, 19 kwietnia 2011
W końcu się tu ktoś wziął do roboty
Oj, wiele się działo w życiu mojej Vespy, a na blogu o tym cisza... Czas nadrobić zaległości.
Po pierwsze WSZYSTKIE prace lakiernicze zostały zakończone. Vespa kolejne kilkadziesiąt lat spędzi jako blue metallic.
Po drugie, elektryka została naprawiona (dzięki mariot37, który pożyczył mi swoją wiązkę)
Po trzecie, zakupy w Scooter Center zrobione, części odebrane. Mam już drugą listę, niestety jeszcze raz będę musiał nadwyrężać budżet domowy. Mam nadzieję, że moja żona tego nie czyta, hm....
Po czwarte, Vespa ma nowy dom. Po różnych perturbacjach i noszeniu jej na plecach moich i Łukasza w różne miejsca mogę z dumą ogłosić - NEW VESPA GARAGE IS IN THE CITY!
A po piąte, i najważniejsze - mniej więcej połowa Vespy jest już na swoim miejscu.
Po pierwsze WSZYSTKIE prace lakiernicze zostały zakończone. Vespa kolejne kilkadziesiąt lat spędzi jako blue metallic.
Po drugie, elektryka została naprawiona (dzięki mariot37, który pożyczył mi swoją wiązkę)
Po trzecie, zakupy w Scooter Center zrobione, części odebrane. Mam już drugą listę, niestety jeszcze raz będę musiał nadwyrężać budżet domowy. Mam nadzieję, że moja żona tego nie czyta, hm....
Po czwarte, Vespa ma nowy dom. Po różnych perturbacjach i noszeniu jej na plecach moich i Łukasza w różne miejsca mogę z dumą ogłosić - NEW VESPA GARAGE IS IN THE CITY!
A po piąte, i najważniejsze - mniej więcej połowa Vespy jest już na swoim miejscu.
niedziela, 23 stycznia 2011
Boczki - ostatnie starcie. Mam nadzieję.
Jeszcze trochę czasu musiałem poświęcić na szczotkowanie blach. Nie obyło się bez wypadków - zajechałem sobie w pysk szczotką drucianą na wkrętarce - polała się krew. Ale żyję.
Podziwiać można efekt końcowy tygodniowej walki z materią. Jeszcze szpachlowanie, matowienie całości, podkład. Lakierowanie zbliża się wielkimi krokami.
Podziwiać można efekt końcowy tygodniowej walki z materią. Jeszcze szpachlowanie, matowienie całości, podkład. Lakierowanie zbliża się wielkimi krokami.
| Jedyny skuteczny środek - pokonał lakier położony trzydzieści lat temu. Polecam. Uwaga - silnie żrący |
| Nie ukrywam, że jestem dumny z siebie:) |
| Pamiętajcie! |
czwartek, 20 stycznia 2011
Boczki
Dwa ostatnie wieczory spędziłem ze szlifierką w ręce. Efekty powoli stają się widoczne, ale mozolna to robota jest strasznie. Próbowałem się wspomagać wyrobami firmy "Dragon", ale dla farby pokrywającej nieszczęsne boczki okazały się zupełnie neutralne.
Próbowałem następujących specyfików (zdjęcia ze strony firmy "Dragon"):
Jedyny odczuwalny efekt stosowania tychże specyfików to lekkie zawroty głowy. Przynajmniej było wesoło;)
Jedynie szczotka druciana zamontowana na szlifierce kątowej dała radę. Zewnętrzna strona jest już gotowa, czeka mnie jeszcze szorowanie wnętrza.Nie ruszałbym środka w ogóle, ale jest tam sporo korozji, więc czeka mnie jeszcze kilka godzin ze szlifierką w ręce.
Na technologii galwanizacyjnej nie znam się w ogóle, więc muszę rozpracować temat kładzenia szpachli, podkładu i lakieru na chromowaną (chyba?) powierzchnię.
Generalnie najchętniej zostawił bym te boczki takie świecące, ale są przytarte i kolor nie jest jednolity, więc będą malowane. Jeżeli ktoś dysponuje wiedzą na ten temat, będę wdzięczny za wskazówki.
Jeden boczek przeżył próbę piaskowania, co prawda bez satysfakcjonujących rezultatów (lakier nie zszedł), ale piasek tak nieszczęśliwie popalił lakier, że ściąganie go było o wiele trudniejsze. Tak że z mojej strony rada: boczków nie piaskować.
Próbowałem następujących specyfików (zdjęcia ze strony firmy "Dragon"):
Jedyny odczuwalny efekt stosowania tychże specyfików to lekkie zawroty głowy. Przynajmniej było wesoło;)
| Połowa wyczyszczona |
| Warsztat pracy - opona to specjalistyczny stojak |
| Piękna sweet focia |
Na technologii galwanizacyjnej nie znam się w ogóle, więc muszę rozpracować temat kładzenia szpachli, podkładu i lakieru na chromowaną (chyba?) powierzchnię.
Generalnie najchętniej zostawił bym te boczki takie świecące, ale są przytarte i kolor nie jest jednolity, więc będą malowane. Jeżeli ktoś dysponuje wiedzą na ten temat, będę wdzięczny za wskazówki.
Jeden boczek przeżył próbę piaskowania, co prawda bez satysfakcjonujących rezultatów (lakier nie zszedł), ale piasek tak nieszczęśliwie popalił lakier, że ściąganie go było o wiele trudniejsze. Tak że z mojej strony rada: boczków nie piaskować.
wtorek, 18 stycznia 2011
Kosztorys
Przymierzam się do zrobienia zakupów pozwalających na ukończenie roboty i jazdę na Vespie. Zakupy w większości będą zrobione na Skuter Center, ale kilka gadżetów znalazłem na allegro. Poniżej planowany kosztorys, z uwzględnieniem blacharki.
Ceny w euro dotyczą zakupów w SC, reszta to allegro albo lokalne sklepy.
Ceny w euro dotyczą zakupów w SC, reszta to allegro albo lokalne sklepy.
Szpachlowanie
Okrutna zima na świecie. Czyli dobry czas na grzebanie w warsztacie. Prace związane z blacharką bardzo powoli (z naciskiem na bardzo) zmierzają do szczęśliwego finału. Buda jest już gotowa do malowania. Walczę jeszcze z boczkami i błotnikiem, jest na nie położony podkład, który niesamowicie trudno usunąć. Napieram szczotką drucianą, papierem ściernym, szlifierkami.. końca nie widać. Dzisiaj spróbuję jakiejś agresywnej chemii.
Poniżej kilka zdjęć z etapów nakładanie szpachli. Niebawem zamieszczę efekt finalny. Z którego jestem bardzo dumny :)
Poniżej kilka zdjęć z etapów nakładanie szpachli. Niebawem zamieszczę efekt finalny. Z którego jestem bardzo dumny :)
| Tak wygląda wspawany element po obróbce. Teraz jeszcze kilo szpachli :) |
| W końcu jest dowód, że osobiście brudzę sobie rączki :) |
wtorek, 30 listopada 2010
Ogólnie krzywdę jej robię...
No nie że nic nie robię... tempo spadło, ale pogoda taka, że ogólnie żyć się nie chce, a co dopiero dłubać. No ale powoli prace posuwają się do przodu.
Przegnite kawałki blachy są wycięte, wspawane są nowe. Nierówności wyszlifowane w większości.
Na zdjęciach widać, że tylko Łukasz pracuje - dementuję od razu :) Po prostu ktoś musi uwieczniać te wiekopomne chwile...
Przegnite kawałki blachy są wycięte, wspawane są nowe. Nierówności wyszlifowane w większości.
Na zdjęciach widać, że tylko Łukasz pracuje - dementuję od razu :) Po prostu ktoś musi uwieczniać te wiekopomne chwile...
| Brute force |
| a może poprawi się aerodynamika? |
| tym to zasłonimy |
| się spawa. |
BHP !!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)















